„Dobre jest jedzenie w Norwegii?”, „Co się je w Norwegii?”, „Jaki jest typowy przysmak Norwegów?” – to jedne z najczęściej zadawanych mi pytań, kiedy ludzie dowiadują się, że mieszkam w Norwegii. Kuchnia norweska nie jest moją absolutną ulubioną, ale z czasem coraz bardziej się do niej przekonuję. Czy jedzenie w Norwegii mi smakuje? Cóż, i tak, i nie. Mam już swoje ulubione produkty, ale lista potraw, po które raczej nie sięgnę ponownie, również jest dość długa.
- Jedzenie w Norwegii
- Brunost – norweski ser-legenda
- Kvikk Lunsj – kultowy norweski batonik czekoladowy
- Norweska czekolada Freia
- Pølse – parówki w Norwegii
- Lompe – norweskie ziemniaczane naleśniki, które warto poznać
- Fiskekaker – norweskie rybne kotleciki
- Fiskepudding – rybny budyń
- Lutefisk – ryba z ługu
- Bułeczki cynamonowe oraz gofry
- Lukrecja
- Solo / Julebrus
- Norweska kuchnia
- Zakupy w Norwegii
A co jedzą mieszkańcy Norwegii oprócz sławnego na całym świecie łososia norweskiego? Poniżej znajdziesz krótką listę norweskich produktów i dań, które warto spróbować będąc w Norwegii – choćby z czystej ciekawości 🙂
Jedzenie w Norwegii
Brunost – norweski ser-legenda
Brunost, czyli po polsku po prostu brązowy ser, to niemal tak popularny przysmak w Norwegii, jak słynny norweski łosoś. Nazwa tego sera pochodzi od jego charakterystycznego, brązowo-żółtego koloru. Brunost jest produkowany z mieszanki serwatki mleka koziego oraz mleka krowiego. Moim zdaniem smakuje jak żółty ser o delikatnym, toffi-smaku.
Ser ten spożywa się na wiele sposobów – zarówno na słodko, np. z goframi i borówkami, jak i na słono, używany do wytrawnych sosów lub po prostu jako dodatek do kanapek. W sklepach można znaleźć brunost w dwóch podstawowych formach:
- tradycyjnej konsystencji sera żółtego,
- oraz jako kremowe smarowidło – ta wersja jest szczególnie polecana do gofrów.
Najpopularniejszym brązowym serem w Norwegii jest obecnie Gudbrandsdalsost. Norwegowie spożywają każdego roku kilkanaście ton tego symbolu norweskiej kuchni.
Koszt około 110 NOK/1 kg

Kvikk Lunsj – kultowy norweski batonik czekoladowy
Kvikk Lunsj to kultowy czekoladowy batonik produkowany od 1937 roku przez norweską firmę Freia. Dla wielu Norwegów jest to nieodłączny element wycieczek w góry czy na narty.
Najwięcej batonów sprzedaje się w okresie Wielkanocy – wtedy też pojawiają się największe promocje. Dlaczego akurat wtedy? Kvikk Lunsj ma dodać energii po wysiłku fizycznym, a jednocześnie stał się symbolem wielkanocnych wyjazdów i spotkań na świeżym powietrzu.
Statystyczny Norweg zjada około 9 batonów rocznie, a mój wynik jest bardzo podobny. Kvikk Lunsj można kupić również w Szwecji i Danii, jednak sprzedaż w tych krajach jest znacznie niższa niż w Norwegii.
Cena to około 20 NOK/sztuka, ale często można trafić na promocje.

Norweska czekolada Freia
Uwielbiam norweską czekoladę – i chyba nie jestem w tym odosobniona. Gdy odwiedzam znajomych spoza Norwegii, zawsze zaczynam od sporządzenia listy zamówień na norweskie czekolady.
Czekolada produkowana przez firmę Freia to najpopularniejsza i – moim zdaniem – najsmaczniejsza czekolada w Norwegii. Zazwyczaj sprzedawana jest w dużych tabliczkach, co wcale nie dziwi – bo jak już zaczniesz ją jeść, trudno przestać! Moja ulubiona to zdecydowanie ta z Kvikk Lunsj.

Pølse – parówki w Norwegii
Pølse, pølse i jeszcze raz pølse – czyli norweskie parówki, bez których wielu Norwegów nie wyobraża sobie codziennych posiłków. Skład wielu norweskich pølse nie zachwyca – zawierają zazwyczaj około 50-60% mięsa, reszta to dodatki. Ale w Norwegii to chyba nikomu nie przeszkadza.
Norwegowie jedzą parówki na wiele sposobów – najczęściej na ciepło, owinięte w ziemniaczany naleśnik i polane ketchupem. Grillują je, pieką na ogniskach, a jeśli jesteście na nartach, nie zdziwcie się, gdy ktoś wyciągnie „termos” pełen parówek.
W wielu firmach organizowane są także cykliczne pølsefest – czyli dosłownie „parówkowe imprezy”, podczas których można wrzucić pølse na grilla, zawinąć w naleśnika i spędzić miło czas z przyjaciółmi.
Ceny parówek w Norwegii różnią się w zależności od jakości, ale jest w czym wybierać.


Lompe – norweskie ziemniaczane naleśniki, które warto poznać
Lompe to produkt, który bardzo przypadł mi do gustu. To norweskie naleśniki, w których składzie znajduje się około 80% ziemniaków. Smakiem nie różnią się znacząco od tradycyjnych naleśników, są jednak delikatniejsze i bardziej wilgotne.
Lompe produkuje się z ugotowanych ziemniaków, mąki i kilku dodatków. Podobnie jak wiele innych norweskich produktów, można je jeść zarówno na słodko, jak i na słono.
Najpopularniejszą wersją jest lompe z pølse i ketchupem lub z krewetkami. Ja natomiast uwielbiam lompe posmarowane serkiem śmietankowym, z wędzonym łososiem i rukolą – po prostu pycha, gorąco polecam!
Kiełbaski zawinięte w ziemniaczany naleśnik można bez problemu kupić na większości stacji benzynowych w Norwegii, a same lompe dostępne są w każdym większym norweskim supermarkecie.
Cena: od około 15 NOK za opakowanie

Fiskekaker – norweskie rybne kotleciki
Fiskekaker, co dosłownie oznacza „rybne ciasteczka”, to kotleciki przygotowywane z ryb i różnych dodatków. Dostępne są zarówno w supermarketach, jak i w sklepach garmażeryjnych. Można je spożywać na zimno, jako przekąskę, ale także na ciepło, na przykład jako dodatek do obiadu.
Popularnym sposobem podania fiskekaker jest serwowanie ich z brązowym sosem i ziemniakami. Do ich przygotowania wykorzystuje się różne gatunki ryb, co wpływa na różnorodność smaków. Jeżeli chcecie spróbować fiskekaker po raz pierwszy, polecam wybrać nieco droższą wersję z działu garmażeryjnego – są po prostu smaczniejsze.
Fiskepudding – rybny budyń
Fiskepudding to tradycyjne norweski produkt, które można przetłumaczyć dosłownie jako „rybny budyń”. Jest to delikatna masa przygotowana głównie z mielonej ryby (np. dorsza), mleka, jajek, mąki i przypraw. Całość gotuje się na parze lub piecze, co daje konsystencję przypominającą pudding lub pasztet.
W Norwegii fiskepudding jest popularnym składnikiem obiadowym – często podawany z ziemniakami, warzywam, dodawany do sosów, a także używany jako smarowidło na kanapkach. Ma łagodny smak i delikatną teksturę. To typowy produkt kuchni norweskiej, które ma wielu zwolenników, choć dla niektórych może być dość specyficzne ze względu na konsystencję i smak.
Lutefisk – ryba z ługu
Czym byłyby święta bożego narodzenia w Norwegii bez lutefisk? Dla wielu Norwegów to nieodłączny element bożonarodzeniowego menu. Przygotowanie lutefisk zajmuje około 13 dni i bazuje na suszonym dorszu.
Proces zaczyna się od moczenia suszonej ryby w wodzie przez około 5 dni. Następnie dorsz jest moczony przez kilka dni w ługu — tak, dobrze czytasz, w ługu, czyli wodorotlenku sodu, znanym też jako soda żrąca. Ta substancja jest niebezpieczna: kontakt ze skórą może powodować oparzenia i martwicę, a spożycie jej w czystej formie może być śmiertelne.
Dlatego po moczeniu w ługu ryba jest ponownie moczona w wodzie przez kilka dni, aby usunąć resztki tej żrącej substancji i uczynić ją bezpieczną do spożycia. Gotowy lutefisk można oczywiście kupić w supermarketach. Smak lutefisk jest bardzo specyficzny, trzeba przekonać się samemu.

Bułeczki cynamonowe oraz gofry
Bułeczkami cynamonowymi pachnie większość norweskich kawiarni i piekarni. Możemy kupić tutaj masę naprawdę smacznych cynamonowych wypieków o różnych kształtach i z różnymi dodatkami. Kawa i cynamonowa bułka to ulubiona przekąska wielu Norwegów.
Będąc w Norwegii, koniecznie spróbuj norweskich gofrów. Różnią się one od tych, które znamy z Polski – często do ciasta dodaje się cynamon lub kardamon. Tradycyjny norweski gofr podawany jest z kwaśną śmietaną, dżemem oraz brązowym serem. Popularne są też gofry na słono, z parówką i bekonem.

Lukrecja
Jeżeli lubisz lukrecję, w Norwegii znajdziesz mnóstwo okazji, by spróbować najróżniejszych wyrobów z jej dodatkiem. Lukrecjowe żelki, cukierki, czekolady, herbaty, a nawet alkohol – wszystko to jest tu łatwo dostępne. Lukrecję kupisz na każdym kroku, zarówno w supermarketach, jak i w eleganckich sklepach specjalizujących się wyłącznie w produktach z lukrecją. Lukrecja to prawdziwy norweski przysmak.

Solo / Julebrus
Napoje w Norwegii to często duża dawka cukru i chemii. Dwa najpopularniejsze sezonowe napoje to Julebrus i Solo. Julebrus to bardzo słodka oranżada, serwowana przede wszystkim w okresie bożonarodzeniowym. Po czym poznać, że w Norwegii Święta już się zbliżają? Właśnie po tym, że sklepy pękają w szwach od Julebrus produkowanego przez różne firmy. A jak rozpoznać, że nadchodzi wiosna? W sklepach pojawia się pomarańczowy, gazowany napój Solo, dostępny w Norwegii od 1934 roku. Do lat 60. był to najchętniej kupowany napój w całym kraju, choć obecnie ustępuje popularnością modnej niezmiennie Pepsi Max.
Norweska kuchnia
Jedzenie w Norwegii – inne norweskie specjały to:
- Lokalne sery, zwłaszcza takie, które można kupić bezpośrednio u producenta. Jednym z najciekawszych jest ser kozi, czy geitost.
- Smash, czyli słodko-słone połączenie, które ma naprawdę wielu fanów.
- Świeże norweskie owoce morza. Najlepsze krewetki jakie jadłam, były to właśnie te kupione w Norwegii.
- Kaviar, czyli pasta z kaviorem, najczęściej wyciskana z tubki.
- Tørrfisk, czylu suszona ryba. Oprócz tego w wielu miejscach warto spróbować tradycyjnej norweskiej zupy.
- Pinnekjøtt
- Mięso z renifera, łosia, a nawet z wieloryba.
- Norweski nabiał, którego wybór nie jest zbyt duży, ale za to smak naprawdę nadrabia.
- Risgrøt oraz rømmegrøt, czyli desery z dodatkiem mleka lub śmietany
- Mrożona pizza Gradiosa, której nie polecam, ale która jest bardzo w Norwegii popularna.
- Lefser, są to norweskie naleśniki podawane z cynamonem
- Produkty z maliną moroszką (po norwesku multe) takie jak dżemy, herbatki, likiery, czy słodycze.
- Chipsy Sørlands
To tylko kilka produktów, które najbardziej kojarzą się z Norwegią. Wyjeżdżając do Norwegii po raz pierwszy, warto wiedzieć, że nie kupisz tu wielu znanych marek, do których możesz być przyzwyczajony. Norwegia ma hermetyczny rynek, a większość produktów dostępnych w norweskich supermarketach pochodzi właśnie z Norwegii. Wybór w typowym norweskim sklepie jest znacznie mniejszy niż w polskich supermarketach.
Zakupy w Norwegii
Zakupy i jedzenie w Norwegii potrafią zaskoczyć – zarówno smakami, jak i różnorodnością produktów. Czy uważasz, że jedzenie w Norwegii jest smaczne? Co skradło Twoje serce, a co wywołało gęsią skórkę?
Moje treści okazały się dla Ciebie pomocne, ciekawe? Kliknij i postaw mi wirtualną kawę. Dzięki temu wspierasz moją pracę na Kierunek Norwegia. Dziękuję!




Dodałbym jeszcze dżemy “lerum” (smak jagodowy wymiata) i lody… nawet (a może przede wszystkim) te najtańsze, coś ok. 30kr. za chyba 2l, waniliowe.
O Tak! Te lody są pyszne! Ja najbardziej lubię z bakaliami 🙂
i do tego czekolada “Stivner på isen” 🙂
Polecam Lapskaus.Gotowane warzywa z mięsem i przyprawami.Coś jak nasz chłopski garnek.Nie jadłeś lapskausa to żałuj;-)Ribbe-żeberka, mniam mniam.Tłuste ale co tam, smak rekompensuje nadwyrężoną bombą kaloryczną wątrobe;-)Na wszystkich wiekszych imprezach można spotkać jedno lub drugie.
To się da kupić gotowe ? Czy trzeba zrobić sobie samemu ?
I jeszcze takie ciasto… chyba nazywa się “brioche”. Pyszne i uzależnia 😉
To akurat norweska wersja francuskiej brioche pieczonej na drożdżach. Choć z oryginałem ma niewiele wspólnego to jak na norweskie warunki i tak nie jest źle! 😉
Nigdy nie byłam w Norwegii, bo na co dzień mieszkam w Holandii, ale z wielkim zainteresowaniem przeczytałam o tych norweskich specjałach. Miałabym ochotę spróbować prawie wszystkiego (poza tym słodkim napojem).
Solo smakuje jak rozgazowany koncentrat fanty – myślałam kiedyś, że to się rozwadnia 😀 haha
Ketchup Idum 🙂 naprawdę dobry ketchup.
Pinnekjott pyszne mięsko na Boże narodzenie. Ślinie się na to cały rok 🙂
Najbardziej kocham czekoladę !!! proszę mi przywieźć jak będziesz przyjeżdżała do Polski- nie zapomnij….
Lutefisk nie jadłam, ale Norwedzy nie są wcale tacy twardzi bo rzeczonych kiszonych ogórków przywiezionych z Polski nie dali rady wciągnąć 😉 za to pyszną zupę rybną na śmietanie mają oraz coś pokroju naszych pyz z mięsem, które specjalnie dla nas przygotowała norweska gospodyni 😊 o czekoladzie, lodach, jogurtach i bułkach cynamonowych nie wspominam bo to oczywistość.
Ogórki kiszone najlepiej proponować po alkoholu 😅 Wtedy o dziwo zdecydowana większość chętna i nawet chwali. 😂
Moim skromnym zdaniem, najlepsze w Norwegii sa lody i czekolada. Przyznaje, ze lefser smakuja rowniez dobrze, ja lubie ze speke skinke (przypomina troche serano skinke) i pesto i rukola – pyszny zestaw, polecam. Uwaza rowniez, ze kawa spredawana w Norwegii smakuje bardzo dpbrze, najtanszy wariant z REma 1000, ma super zbalansowany smak bez cienia kwasowoscu, moim zdaniem smakuje swietnie, generalnie kawa serwowana w Noregii smakuje dobrze. Lutefisk jest okropny w smaku i zapachu, odrzucajaca potrawa zwlaszcza w kontekscie gory dodatkow – smazonego bekonu, slodkiego brazowego syropu, musztardy, musu z groszku zielonego – czego tam nie ma, cuda byleby tylko przelknac kes tego ochydztwa. W gruncie rzeczy dodatki smakuja duzo lepiej, niz rzeczone danie.