Menu
Ciekawostki

5 rzeczy, które zmieniła we mnie Norwegia

Każda decyzja ma mniejszy lub większy wpływ na nasze życie. Przeprowadzka do innego miasta lub kraju zawsze wiąże się ze sporymi zmianami. Po pewnym czasie w nowym otoczeniu zmieniamy się również my. Nowi znajomi, nowe zwyczaje, nowe jedzenie, nowa praca, nowa forma spędzania wolnego czasu. Tak było również ze mną, mimo że przed wieloma zmianami broniłam się, jak mogłam. Jeżeli jesteście ciekawi, jak mnie zmieniło życie w Norwegii, polecam Wam przeczytać ten tekst.

życie w Norwegii
Aktywność.

Forma spędzania wolnego czasu w Polsce i to, jak spędzam go teraz, różnią się diametralnie. W Polce wolny czas dla mnie to przede wszystkim wyjścia do restauracji, pubów, kawiarni, sporo domówek i sporo czasu spędzonego w domu. Po przyjeździe do Norwegii była to pierwsza zmiana i ta, która bardzo mi odpowiadała. Do dzisiaj pamiętam pierwszy spontaniczny wypad nie wiadomo gdzie, nie wiadomo po co, tak żeby zobaczyć, co w sąsiedztwie można spotkać.

Okazało się, że nawet w okolicy Oslo pięknych miejsc nie brakuje. Jeden weekend, drugi weekend i przepadłam. Mieszkam tutaj trzy lata i zdecydowana większość mojego wolnego czasu to właśnie podróże po tym kraju. Góry, jeziora, długie spacery i trekkingi. Nigdy nie byłam tak aktywna, jak teraz. Kiedy przychodzi weekend po prostu nie mogę usiedzieć w domu, a wyjścia do restauracji, czy pubów nie są dla mnie już tak interesujące, jak kiedyś.

Pewnie część z Was teraz pomyśli, no dobra w Polsce też mogłaś spędzać tak wolny czas. Oczywiście, że mogłam, ale miałam wtedy zupełnie inne przyzwyczajenia. W momencie, kiedy zamieszkałam w nowym miejscu, bez przyjaciół i znajomych po prostu musiałam znaleźć coś, co zacznie sprawiać mi radość tutaj na miejscu. W Polsce nie czułam potrzeby zmian, po prostu było mi dobrze tak, jak było.

  • Zobacz również: pełne inspiracji konto Kierunek Norwegia na Instagramie.
  • Bardzo szybko przestałam dziwić się również Norwegom, którzy zdają się w ogóle nie zwracać uwagi na pogodę. Deszcz, wiatr, zimno, ubierają wełnę i ruszają przed siebie. W kraju, w którym zdecydowana większość roku to niestety szaruga, po prostu nie da się inaczej. Aktualnie deszcz nie psuje mi już planów, po prostu nauczyłam się żyć z nim w zgodzie, a nawet pokochałam mglistą i lekko mroczną aurę Norwegii.

    życie w Norwegii
    Ubranie.

    Przed samym wyjazdem do Krainy Fiordów, kiedy to na ostatnią chwilę próbowałam dowiedzieć się, jak właściwie wygląda życie w Norwegii, trafiłam na internetowe forum dla kobiet. Jedna z Pań pisała, że do Norwegii przyjechała w szpilkach, a wyjeżdżała po paru latach w adidasach. Do dzisiaj pamiętam moją skrzywioną minę i myśli w stylu „ja nie zamierzam się zmieniać”.

    Nie musiało upłynąć dużo czasu, a i do mojej szafy trafiły ubrania, których kiedyś raczej bym na siebie nie założyła. Sportowe buty, sportowe spodnie, sportowe kurtki. Wszystko nieprzemakalne albo w wersji zimowej – bardzo ciepłe. Na stałe zagościły u mnie wełniane swetry, szaliki i rękawiczki. Kiedyś musiało być przede wszystkim ładnie, w Norwegii przede wszystkim wygodnie i ciepło.

    Część z tych zmian wymuszone było po prostu zmianą stylu życia, o której pisałam wcześniej. Natomiast spora część rzeczy po prostu zaczęła mi się podobać. I tak przywiozłam ze sobą sporo szpilek, eleganckich ubrań, które przez większość czasu kurzą się w garderobie.

    Oczywiście to nie tak, że nawet na co dzień chodzę ubrana tylko i wyłącznie na sportowo. Dalej największą sympatią darzę ubrania, których do sportowych zaliczyć na pewno nie można.

    Spora zmiana zaszła również, jeżeli chodzi o makijaż. Tutaj nie jestem pewna, czy większy wpływ na zmiany miało miejsce zamieszkania, czy może wiek. Mam 28 lat, jestem świadomą swojego ciała, wad i zalet, kobietą. W Norwegii nie mam problemu z tym, żeby wyjść bez makijażu, a wręcz nie wyobrażam sobie ruszyć np. na górski trekking z podkładem na twarzy.

    życie w Norwegii
    Podejście do ludzi.

    Odwiedzając różne miejsca, podróżując, poznajemy sporo ludzi. Niestety podczas takich wyjazdów te znajomości często są bardzo krótkie. Bo brakuje czasu, bo zaraz wracamy do naszego domu, ruszamy w kolejne miejsce. W momencie, kiedy zaczynasz życie w innym kraju, masz szansę zbudować więcej trwalszych relacji w tym miejscu.

    W Norwegii oprócz Norwegów poznałam masę osób z najróżniejszych zakątków świata. Algieria, Syria, Brazylia, Filipiny, Tajlandia. Miałam okazję dowiedzieć się co ich cieszy, ale również, z jakimi problemami zmagają się oni i ich rodziny. Zmieniło to moje spojrzenie na wiele spraw, nabrałam jeszcze więcej szacunku do innych kultur, a również sporo pokory.

    W mojej ocenie była to najważniejsza zmiana i największa zaleta przeprowadzki do innego kraju na dłużej.

    życie w Norwegii
    Podejście do życia.

    Jestem niecierpliwa, temperamentna i często ostatnią rzeczą, jaką można we mnie znaleźć to spokój. Lubię robić wszystko szybko, nawet chodzić i mówić.

    Norwegia to spokojny kraj, co szczególnie dobrze widać w mniejszych miastach i wsiach. Wszystko żyje swoim spokojnym, powolnym rytmem. Nikt się nie śpieszy, nie niecierpliwi, nawet Pani sprzedająca w sklepie pakuje zakupy do toreb powoli, z uśmiechem na ustach. Nie każdy się w tym odnajduje, sporo osób twierdzi, że jest tutaj po prostu nudno. Na początku też zdarzyło mi się tak myśleć.

    Po trzech latach muszę to przyznać – zwolniłam i ja. Przestałam przejmować się wieloma rzeczami, które kiedyś nie dawały mi spać po nocach, przestałam gonić i zaczęłam dużo bardziej szanować moje zdrowie. Żyję wolniej, spokojniej, najważniejsze jest dla mnie moje zdrowie i poczucie, że żyje w zgodzie z własnymi przekonaniami. Kiedyś bardzo ważną kwestią były dla mnie pieniądze, teraz zdecydowanie najważniejsze jest dla mnie, aby mieć czas dla siebie. Nauczyłam się w Norwegii cierpliwości, szacunku do siebie, nabrałam odwagi, żeby żyć „po mojemu” .

    życie w Norwegii
    Pasja.

    Pamiętam, jak kilka lat temu, marzyłam o tym, żeby mieć jakieś zainteresowania. Praca, studia, praca, studia. Nie miałam czasu, nie miałam pomysłu na siebie, nie miałam hobby.

    Przy okazji zmiany miejsca zamieszkania, zmiany kraju i wszystkiego, co do tej pory znałam, odnalazłam w końcu moją pasję. Zaczęłam robić zdjęcia, latać dronem, prowadzić bloga i wiele, wiele innych rzeczy. Odkryłam mnóstwo zainteresowań, co lubię i co chcę robić w życiu. Myślę, że po prostu, znalazłam się w odpowiednim dla mnie miejscu i mimo, że nie zawsze było miło, Norwegia dała mi pozytywny impuls do działania.

    Tak, jak widzicie, Norwegia, a w sumie zmiana kraju, dużo zmieniła we mnie. Jedne rzeczy na plus, inne na minus. Wiem jedno, taki impuls do działania, odkrywania, był mi bardzo potrzebny. Nowy kraj na jednych działa mobilizująco, innych demotywuje. W moim przypadku sporo zmienił i wiem, że z tych zmian, z perspektywy czasu, bardzo się cieszę i nie chciałabym ich cofnąć. Wyjechałam z Polski zupełnie przypadkowo, ale jak się okazuje, w idealnym dla mnie momencie życia.

    życie w Norwegii
    About Author

    Od kilku lat mieszkam w Norwegii, a każdą wolną chwilę spędzam na podróżowaniu dookoła Krainy Fiordów. Na tej stronie opowiadam o moich podróżach i życiu w Norwegii. Zabieram Cię na wycieczkę nad fiordy, w niesamowite góry, pod olbrzymie wodospady i do klimatycznych norweskich miasteczek. Miłego zwiedzania!

    6 komentarzy

    • Barola
      16 stycznia 2020 at 14:14

      Zupelnie jakbym czytala o sobie. Wyjechalam do Norwegii pol roku temu i dopiero niedawno sobie w koncu odpuscilam i zaczelam doceniac ta innosc. Raz nawet uslyszalam w pracy, ze za szybko chodze i stresuje ludzi 🙂

      Reply
      • Sylwia Smółkowska
        16 stycznia 2020 at 14:17

        hahah! Skąd ja to znam. Ja za szybko mówię i sporo osób myśli, że jestem zdenerwowana. A ja po prostu tak mam, temperament mocno nie norweski. 🙂

        Reply
    • Wiktoria
      16 stycznia 2020 at 17:26

      A jak to się stało, że w tej Norwegii wylądowałaś? Jest na ten temat jakiś post, który przeoczyłam? ?

      Reply
      • Sylwia Smółkowska
        16 stycznia 2020 at 17:47

        Trochę na ten tamat możesz przeczytać w wyróżnionej relacji „o mnie” na Instagramie – https://www.instagram.com/kierunek_norwegia/ Na pewno napiszę za jakiś czas więcej o tych moich „przygodach” w Norwegii 🙂

        Reply
    • Imię zachowam dla siebie ;)
      16 stycznia 2020 at 20:40

      Cześć. Zgadzam się. Mieszkam w Norwegii. Mieszkam w Oslo. Nowi znajomi, nowe kultury. Lepsza i wygodniejsza odzież. Mniej wrogich i ciekawskich spojrzeń niż w Polsce. Więcej luzu i poczucie finansowego bezpieczeństwa. Zwolniłem ze stresem i pogonią. Pasja? Oczywiście!! Tak jak u Ciebie 😉 tylko bardziej w kierunku filmowym. Zostało poczynione kilka inwestycji i pasja mogła się rozwinąć. Nauka latania i wideofilmowania z drona również dopadła mnie w Norwegii. Skill w montażu wideo również podskoczył zdecydowanie. Może kiedyś wpadniemy na siebie przy jakiejś realizacji.
      Tak, Norwegia tchnęła we mnie nowego ducha 😉 Pozdrawiam i życzę powodzenia 🙂

      Reply
    • Jędrek
      12 maja 2021 at 10:44

      Fajna z Ciebie babeczka.
      Pozdrawiam z innej planety ” Polska ”
      Byłem kilka razy w okolicach Stavanger i fakt, Norwegia to spokojny i piękny kraj.

      Reply

    Napisz komentarz