Listopad w Norwegii to w mojej zupełnie subiektywnej opinii najsłabszy miesiąc w całym roku. Dłuży się w nieskończoność, to już prawie po jesieni, a jeszcze nie zima. Listopad (po norwesku november) to zazwyczaj pierwszy śnieg, pierwsze mniejsze i większe mrozy lub sporo deszczu. I niemiłosiernie krótkie dni. Szaro jest aż do godziny 10, a w pochmurne dni robi się ciemno już około godziny 15. I to na południu kraju.
W norweskich sklepach pomieszanie z poplątaniem. Z jednej strony początek listopada to półki sklepowe wypchane po brzegi Halloween-owymi ozdobami, z drugiej Boże narodzenie na całego. W tym roku zaczęto przystrajać miasta jeszcze szybciej i już pod koniec października większość sklepów i ulic była gotowych na przyjazd Pana w czerwonym stroju z długą białą brodą.
Sklepy spożywcze, jak co roku pękają w szwach. Julebrus, pinnekjott i inne norweskie świąteczne przysmaki, o których opowiem Wam w kolejnych wpisach, zapełniły lady. Galerie handlowe również przeżywają oblężenie. 23 listopada Norwegia „obchodziła” Black Friday, czyli dzień dużych promocji. Tutaj również można było upolować niemałe okazje, a branża handlowa przygotowywała się do tego dnia od bardzo dawna, wrzucając na wycieraczki co rusz to nowe gazetki promocyjne opatrzone wielkimi napisami „TYLKO W BLACK FRIDAY”.
Pierwszy śnieg
Spadł pierwszy śnieg, przyszedł na chwilę mróz, zrobiło się szaro, a liście już dawno opadły z drzew. Nie jest to najlepszy miesiąc na turystyczny wypad do Norwegii. No, chyba że właśnie taka aura Wam odpowiada, bo jak wiadomo, ile ludzi, tyle gustów.
Mimo złej pogody zrobiłam moim gościom trochę pamiątkowych zdjęć z okazji ich 13 rocznicy związku. Jeszcze raz, wszystkiego dobrego dla Was!
Mój listopad w Norwegii był, bardzo delikatnie mówiąc, słaby. Mam nadzieję, szybko o nim zapomnieć. Kosztował mnie mnóstwo nerwów, a w skończył się wizytą w szpitalu. Tym bardziej cieszę się, że ten miesiąc mam już za sobą i liczę, że grudzień, będzie dużo https://web9726.greatnet-hosting.de/antibiotico/ejennu/index.html , dużo lepszy. Czego i Wam oczywiście życzę.
A tak wyglądał wodospad Haugfossen w listopadzie. Rekordowe opady deszczu sprawiły, że wodospad był naprawdę imponujący:
A tak poza sezonem prezentuje się mamucia skocznia w Vikersund:
W grudniu opowiem Wam na blogu o tym jak zmienia się Norwegia przed Świętami Bożego Narodzenia. Pięknie przystrojone ulice, jarmarki bożonarodzeniowe, grzane wino i dużo ognisk. Bardzo lubię ten czas, dlatego w grudniu zamierzam przenieść Was, choć na chwilę, do pięknej przed Świętami Norwegii. Mam nadzieję, że mi się uda. Zaglądajcie na bloga 🙂
I zapomniałabym! Jeżeli jeszcze nie wysłaliście listu do Świętego Mikołaja to koniecznie zajrzyjcie do wpisu o Drøbak. Znajdziecie tam adres do siedziby ulubieńca wszystkich dzieci i zdjęcia z centrum dowodzenia Mikołaja.
1 komentarz
Moda Na Bloga
6 grudnia 2018 at 19:55rany, jak tam pięknie!